Zimna fala

Szesnaście stron prozy którą napisałem sześć lat temu. Poprawiłem gramatykę, należycie sformatowałem, osadziłem fonty, usunąłem pojedyncze znaki na krańcach linii i pozbyłem się głupio brzmiących i niekonsekwentnie stosowanych inwersji. Jest to rozwinięcie prozą wiersza „Kowal” Leopolda Staffa.

Gdyby wtyczka obsługująca PeDeFy działała wadliwe, link do pobrania.

Miało to być ze dwa razy dłuższe, a ekfrazy kwiatów bardziej rozwinięte, ale w trakcie pisania okazało się, że gdzieś to mogę puścić i obowiązuje limit znaków. Finalnie nigdzie to nie poszło, a ja porzuciłem oryginalny pomysł i zostawiłem jak jest. Treść, w zamierzeniu, miała oddać klimat zimnej fali.

Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło.

Grzmotem młota w nią walę w radosnej otusze,
Bo wykonać mi trzeba dzieło wielkie, pilne,
Bo z tych kruszców dla siebie serce wykuć muszę,
Serce hartowne, mężne, serce dumne, silne.

Lecz gdy ulegniesz, serce, pod młota żelazem,
Gdy pękniesz, przeciw ciosom stali nieodporne:
W pył cię rozbiją pięści mej gromy potworne!

Bo lepiej giń, zmiażdżone cyklopowym razem,
Niżbyś żyć miało własną słabością przeklęte,
Rysą chorej niemocy skażone, pęknięte.

Leopold Staff, Kowal.

PS To nie są osobne teksty, ale rozdziały jednej noweli. Wspominam o tym bowiem ludzie, na privie, kiedy wyrażali opinie to myśleli, iż są to niezależne teksty. Ten układ trójkowy ma pewne znaczenie symboliczne.