Przedpremierowa recenzja płyty „Love Drip” od Godra'y.

Sexy

Otrzymałem następny minialbum (trzy utwory) od Godra’y, Love Drip, z zapewnieniem – „Czad. Sound jest już super sexy, okrągły :)” – są to niepokojące słowa, jak na artystę tworzącego lo-fi i dark ambient, tyle że Jacek Pełka przeważnie gra na gitarze elektrycznej, a nie miksuje same sample czy robi wszystko na syntezatorze. Tym jego pasażom gitarowym mogłoby być bliżej nawet do krautrocka, szczególnie że na co dzień mieszka w Niemczech, ale nie z półki rock’n’rolla. Całe szczęście. Kto jeszcze dziewięć miesięcy temu współtworzył moją aparycję, świadom jest jaką muzyką opisuję rzeczywistość wewnątrz mnie.

Czerwiec-lipiec 2020. Wyglądałem jak ktoś, kto mógł zabić Laurę Palmer.

Niemniej, tego typu zaufanie, jakim jest powierzenie do oceny niewydanego materiału, wymaga pewnej, zwrotnej, dedykacji.

Emil Cioran, „Rozmowy”.

Twin Peaks

Przed snem słuchałem soundtracku z Twin Peaks, wszelako nabrałem chęci, aby z kimś obejrzeć Miasteczko Twin Peaks (tego nowego sezonu to do tej pory nie widziałem): wytrawne wino, bakanie, pozycja półleżąca, dobra jakość z torrentów i zapach kobiety, która się budzi rano, zapach potu; zapach perfum popołudniu, jak się nachyla głowę nad jej ramieniem i trzyma nos za uchem; wstęga płowych włosów. Jednakże ostatnią osobą jaką widziałem był właśnie Jacek, w sierpniu zeszłego roku, od tamtej pory wyszedłem na zewnątrz może sześć razy. Nihilizm. I nie, nie mam déjà vu z Twin Peaks, gdy po przebudzeniu słucham zapętlonych Wolfs, dogs and puppies i Love-drip all over you. Mimo tego wywołują analogiczne poruszenie.

Neo-noir

Wolfs… otwiera się i trwa, niejako popołudnie w krakowskiej kamienicy, zimowy zmierzch, kiedy na najwyższym piętrze typ zakłada buty i wychodzi po materiał, amfetaminę, a reszta ferajny wyczekuje w napięciu; równie dobrze można w czerwcu wejść do lasu, zjeść wilczą jagodę, zamknąć oczy i na dokanałówkach zapodać Godra’ę, a przypadkowy wgląd nogami w jeżyny, na przesiece, zda się kąsaniem żmii. Zrobiłem tak kilka lat temu, mając w uszach Księżyc (nie znałem wtedy Godra’y). Poza tym nie czuję dziś utworu Secret souce i jedyne co mogę powiedzieć o nagraniu, to że maluje mi obraz deszczowego popołudnia w knajpie, w pojedynkę – Ja i Jim Beam Bourbon. Powinno się skompilować co lepsze kawałki (nagrał parędziesiąt minialbumów) z jego dorobku i podesłać winyl Davidowi Lynchowi, skoro pasowałoby to do estetyki filmu neo-noir.

Okładka albumu Love Drip.

Jacek Pełka nakręcił także nastrojowy mini-dokument Mój ambient.

W jednej z jego etiud (wprawek filmowych) można zobaczyć mnie. Podarowałem mu wtedy To rzekł Zaratustra, właśnie tę książkę tam noszę. Ciekawe czy przeczytał.

Aromaterapia

Ale co oznacza, że „dźwięk jest okrągły”?! Nie wiem, że brak w nim kontrastu, tj. nie ma dwóch różnych przeciwstawnych brzmieniowo partii, tylko całość jest „holistyczna”? Przecież Love-drip all over you kłuje dźwiękami w ucho (chiaroscuro)! Lubię mroczne złamanie nuty. Niesłodkie. Raczej nie… kwiatowe, natomiast: dym, skórzane, tabaka, tonka, żywice, laudanum; wódkę, gin, rum, koniak, śliwowicę, whisky i kokainę. Wszystko co mocne.

PS Godra się nie odmienia, chodzi o boga Ra.