Mi contenti

Pier Paolo Pasolini, „Mi contenti”, tłum. Przemysław Pintal.

„Mi contenti”

Opuszczony, w zmierzchu soboty,
pozostaję z ludźmi zdrów,
którzy lekko śmieją się poza domami,
moje serce jest z ich oparów.
W moich oczach ludzie się śmieją.
I moje włosy kręcą się światłem soboty.
Młody, jestem spokojny mając wolne.
Biedny, byłem w zgodzie z ludźmi.
Żyjąc, żyję oddechem soboty.
Jakże umęczony bólem soboty.

Sauté

Wiersz biały, wiersz wolny? Powtarzam pierwszy wiersz z uporem [Cwietajewa]. Refleksja chwili rozebrana w nagi wers. Sauté. Później, w wyniku dyskusji, odnalazłem przyjemność w pisaniu w sposób formalny, z budżetem zgłosek i z rymami. Ale z rymami męskimi, jakże popularnymi w literaturze rosyjskiej (to nie metafora czy rym, ale wschodni zaśpiew czarują, maskują niedostatki warsztatowe). A w polskiej? W tej ludowej, nie intelektualnej.

„Wiosenne zwyczaje”

ulice przystrojone kobietami
jaśnieją różem zmartwychwstałej jabłoni
skoro wydała pąki

zmęczeni mężczyźni w zadusze
pocą się samogonem
wlekąc siebie na katorgę

na ławkach wygrzewają się syreny
jakich plecaki zostawiam za sobą
beznamiętnie powłócząc dziurawymi butami

chłopaki zdrowieją czerpiąc ze strumienia ciepławe flaszki
kiedy w dziesięciu z dwiema dziewczynami
palą ognisko by wydusić młodość z żenionej konopii

maj

Ilkenau, 2006.