„Morderstwo Andreasa Baadera”, obraz norweskiego malarza Odda Nerdruma.

Baader Baader

Chciałbym pisać tak, jak Baaderowi strzelają w głowę lub wypalić we własną, choćby narkotyk albo pocisk 7,65 mm (właśnie z tego kalibru Andreas Baader odebrał sobie życie strzałem w tył głowy, w więzieniu), skoro ujrzałem ów obraz (o tyle ciekawy, że jest to malarstwo polityczne, ale nie zawiera ono agitacji), to dobył się ze mnie cmentarny kaszel zachwytu bowiem mam, zawinione nikotyną, bagienne płuca, a musiałem głębiej zaczerpnąć powietrze – nawiązanie do Caravaggia, chiaroscuro. Szczególnie że Grupa Baader-Meinhof to bodaj ostatni co zabijali w imię nowoczesności, ale też sam Baader wiódł życie w napięciu: lubił kraść samochody, pędzić na motocyklu, ukrywać się, mieszkać w hotelu, trwać niecodziennym stylem bycia. Wszelako mógł zostać dziennikarzem i się spokojnie, po mieszczańsku, zestarzeć, wraz z partnerką i córką, ale po co?! Żeby żyć „szczęśliwie”.

Odd Nerdrum, „The Murder of Andreas Baader”, https://www.wikiart.org/en/odd-nerdrum/the-murder-of-andreas-baader-1978.

Zresztą i tak wybrał terroryzm, a jego braki w teorii politycznej i niechęć do intelektualizmu, mimo że w więzieniu Stammheim odwiedził go Sartre, nie mają tu nic do rzeczy, dlatego że liczył się u niego czysty dynamizm; prawdopodobnie byłby nazistą w III Rzeszy, gdzie apoteozowano aktywizm: złość, seks, dragi, pompatyczne deklaracje, ukierunkowany spontanizm, czyli, w sumie, młodość. Pisali o tym Herman Rauschning w „Rewolucji nihilizmu”, Götz Aly w „Państwie Hitlera” i Albert Camus w „Człowieku zbuntowanym”, przy czym warta namysłu jest uwaga Camus, że trudno tu mówić o rewolucji, skoro rewolucje faszystowskie były pozbawione uniwersalizmu, internacjonalizmu. Wybór życiowej drogi przez Baadera, przestaje wydawać się moralnie wątpliwy bądź nieszczęśliwy pod względem jakości życia (terrorysta czy przestępca egzystuje niebanalnie), jeśli uświadomimy sobie, że śmierć równa wszelkie doświadczenia do temperatury otoczenia.

Götz Aly, „Państwo Hitlera”.

Kicz

Względem samego obrazu to oni mają komiksowe twarze i mięśnie wzięte z kreskówki, dlatego że jest to kicz, który zachodzi, kiedy zwielokrotniamy środki stylistyczne, oddając realizm danej sytuacji. Toteż kicz jest jedną z technik, a nie czymś czego należy się wystrzegać. Przecież nikt tak nie wyglądał, co się rzuca w oko, podczas oglądania kronik filmowych o Grupie Baader-Meinhof.

Światło co wpada zza drzwi po lewej, gdy się nie patrzy z wnętrza obrazu (byłoby po prawej), ale ze strony widza, jednoznacznie wywiera we mnie uczucie wolności, świata zewnętrznego. Samemu jestem nie tyle przeciwko życiu, jego idei, co we mnie nie ma życia, stąd zwróciłem na to uwagę. Światło odkrywa przed światem zbrodnię państwa – ryzykowali głowami, domagali się bycia uznanymi za jeńców wojennych; ciekawą metaforę tamtych czasów, a nawet eufemizm (zależy jak spojrzeć), zawiera „Eumeswil” Ernsta Jüngera.

Ponadto obraz został skomponowany po przekątnej, co się rzuca w oko od pierwszego spojrzenia, jak i pozostałe elementy są zorientowane wzdłuż linii i łuku, tyle że jest to najmniej ważne, mimo że samo w sobie ciekawe i łatwo o konstatację, że paradoksalnie literatura jest bardziej obrazowa, za sprawą liryzmu, niż malarstwo figuratywne podlegające prawidłom geometrii. Wszakże już sama gramatyka nakazuje logikę wypowiedzi, a tekst, wraz ze sobą, niesie znaczenie, bądź co bądź obraz należy poddać interpretacji. Jednakże literatura też posiada własną geometrię, to jest rymy krzyżowe i okalające, zestroje akcentowe, nadto cały retoryczny arsenał. Czy tekst można skomponować po przekątnej? Jak najbardziej, za sprawą typografii, lecz co najwyżej osiągniemy pewną ciekawość wizualną bądź humor, niemniej można próbować opisywać cokolwiek wskroś lub jako warstwę, wstęgę, wzorując się na widokach z plastinarium Gunthera von Hagensa w Gubinie (w sensie epatowania ozdobnikami). W efekcie osiągnie się scenę tanim kosztem, jeśli pisze się tak horyzontalnie: Okopy ciągnęły się kilometrami, a rozerwane kikuty drzew majaczyły, zza kłębów pyłu niedawnych wybuchów. Analogicznie człowiek wchodzi do przybytku, widzi spreparowanego trupa i nie umie nazwać części ciała, lecz wychodzi wstrząśnięty. Dbałość o związek z faktami, szczególnie w powieści historycznej, jest w cenie, pozwala ograniczyć „złe komentarze”, lecz to nie one czynią tekst wielkim. Operując na samych skojarzeniach napiszemy całą stronę i nie musimy czytać, znowu, jakiejś pozycji poświęconej bronioznawstwu, jeśli chcemy posunąć się z tekstem i tego typu pisanie uchodzi za nastrojowe. Poza tym linie można przekraczać! Warto tu zapoznać się ze zbiorem esejów „Węzeł gordyjski” Ernsta Jüngera.

Na marginesie: obraz i pismo przechowują idee, rozrywka z nimi związana jest zaś cechą wtórną, o tysiąclecia późniejszą. Pismo okazało się o tyle istotne, iż przerwało epokę mityczną i zapoczątkowało historię. Przede wszystkim sztuka wyrażała pewien porządek metafizyczny i dajmy na to kobieta podaje sztylet na jakimkolwiek obrazie, aby kogoś zabić – to fakt, że podała go kobieta dookreśla sytuację, dlatego że „kobieta była z natury zła”, skoro „podała jabłko Adamowi w Ogrójcu”. Zaczęło się to zmieniać dopiero w nowożytności.

Atrofia

Pisałem to na siłę, mam atrofię uczuć – gdzie ten rwetes rzęs, ciżba palców, gdy kanonada brwi wprawia oddech w jęk, kiedy kawalkadą oddechu sunę, niby saniami, wzdłuż uda, a tamte, grymasem dłoni, giną w sumiotach?! Pozostały tylko pech, regres, śmierć i wydało mi się, że w ten sposób wyraża się wola buntu, przeciw temu co się ze mną dzieje. Patrzę na obraz z Baaderem i nic nie widzę, nawet mi się nudny, ani opatrzony, nie wydaje. A inne malarstwo? Analogicznie. Nawet nie chce mi się wypisywać symptomów – to jest tak, jakby zamienić człowieka w posąg. Petryfikacja.

Nie chciałem pisać tego co wiadomo, ich biogramy są ogólnodostępne, a „nerwowość pociągnięcia pędzlem” już mnie nie interesuje, chyba że się to kobieta maluje. Zajrzałem do „Symbolizmu” Hofstattera, aby przypomnieć sobie jak można pisać o obrazach, lecz zaczęła mnie irytować jego erudycja – po co ludziom tłumaczyć? Nie każdą wiedzą należy się dzielić, może zostać nieopacznie zrozumiana, a tego typu kieszonkowe wydania latają po 5 zł na Allegro.

Pozostałe obrazy Odda Nerdruma nie zawsze wywołują we mnie zachwyt albo niepokój, mimo że jest to malarstwo figuratywne, surrealistyczne, z barokowym światłocieniem, a Nerdrum to ciekawa postać, lecz skatologiczna tematyka niektórych jego prac wydaje mi się oklepana.