Znak

Semiologia i gramatologia.

Krytycznoliteracka maniera wypowiedzi potrafi momentami rozdmuchać do otyłej obsesji znak, iż odnosi się wrażenie, że jest to bardziej subkultura niźli rzeczywista nauka. Książki te czyta się bowiem w toku następujących po sobie lektur, pierwotnie zauważa się ich intertekstualność i pragnie się nadać własnej myśli analityczny sznyt. Poza tym szuka się odpowiedzi na pytania jakie można sobie zadać, a nie uzyska się ich gdziekolwiek indziej.

Zda się, że tym co odróżnia esej od monografii, to nie tyle dołączony ścisły aparat naukowy w postaci przypisów i bibliografii, a jasno wyrażony własny pogląd. Toteż esejowi bliżej sztuce, literaturze, niźli nauce. Z drugiej strony trudno byłoby uprawiać naukę, gdyby ona nie fascynowała. Słynie z tego powieść rosyjska, to właśnie jej zawdzięczamy pojęcie nihilizmu (Iwan Turgieniew, „Ojcowie i dzieci”). Znany jest mi pogląd, iż Rosja nigdy nie dorobiła się filozofii, przynajmniej na przełomie XIX i XX wieku (Lew Szestow, Wasilij Rozanow), a jej rolę pełniło powieściopisarstwo (Dostojewski, Tołstoj, Czechow). Co nie umniejsza dokonań rosyjskich, zważywszy na pisma Derridy czy Kristevy albo Deleuzego. Dlatego że nie jest istotne medium, ale ważkim staje się rzemiosło, jakie poprzez odpowiedni dobór mitu i archetypów transfiguruje do sztuki. Mit ustanawia fikcję, jaka w praktycznym wymiarze przekłada symbole na sznyt, za sprawą czego możemy współdziałać bowiem odczuwamy te same imponderabilia. Powieści te wiele nowinek filozoficznych przedstawiają, przybliżają i przepracowują na swoich kartach, za sprawą snucia opowieści (ang. storytelling).

Tym dziwniej rozgranicza się rap i poezję, kiedy temu pierwszemu bliżej rzeczywistym wierszom, skoro wzorem starożytnych pojawia się akompaniament (beat), a tekst składa się z rymów i podziałki rytmicznej. Zaś aktualna poezja to bardziej proza poetycka, słabsza lirycznie od poematu prozą (Rilke, „Malte”).

Jeszcze dziwniej nie zrównuje się muzyki trance z muzyką poważną. Pod względem przeżycia mistycznego, za sprawą środków psychoaktywnych, rozgraniczone, u zarania kosmosu, elementy, powracają ku sobie w splątanie (węzeł gordyjski czucia i rozumu – seks) intuicyjnego zrozumienia tak, jak mężczyzna i kobieta patrzą sobie w oczy. Jest to, być może, przeżycie zbyt prywatne, poprzedzone jako takim wyrobieniem, tyle że powiela się niemoc dawnej gnozy, jaka nakładała na ludzi karb wymogu inicjacji i zdobywania kolejnych stopni wtajemniczenia. Tym samym iluminacja nie może być uniwersalna w wymiarze ogólnospołecznym.