τέχνη

„Digital dreams crossing over the sea, welcome to the deadlock of reality” - Skaven.

0%

A i najmędrszy zpośród was jest tylko rozterką i mieszańcem rośliny i widma. Ale czy każę wam stać się widmami, lub roślinami?

Fryderyk NietzscheTak mówił Zaratustra

Bardzo piękna okładka! Fryderyk Nietzsche, Tak mówił Zaratustra: książka dla wszystkich i dla nikogo, tł. Marya Cumft, Stanisław Pieńkowski: http://nietzsche.ph-f.org/dziela/fn_z_bis.pdf

Moją miarą jaką mierzę zjawiska co je doświadczam, stanowi ta zadra w sercu – co dzień wyszarpywana ułudą namiętności.

Widzieć splendor lodowca majaczącego ponad nami; Zaratustra grzebie ciało połamanego linoskoczka, który upadł obok niego, gdy rżąca gawiedź się rozchodzi, wszakże linoskok „z niebezpieczeństwa uczynił sobie zawód”, a Zaratustra jeszcze umierającego pociesza, iż to nie był diabeł, ale strącił go błazen, a piekło nie istnieje; „(…) Rządy zmieniają się, a akta trwają niewzruszenie. Jest paradoksem, że w rejestrach państwa fakt, iż nadstawiałem za nie karku, został w sposób niezatarty odnotowany jako zdrada. Kiedy wymieniano moje nazwisko, kanceliści w urzędach, którzy dzięki mnie i takim jak ja wsiedli na swoje stołki, krzywili się z niesmakiem” – Ernst Jünger, „Szklane pszczoły”; stary kanonier[1] występuje jednak w obronie „zaświatu”, jakim jest sznyt – skądinąd jest to przecież niematerialna monada, mimo że powstaje w materialnym mózgu, tyle że wiara w Boga ponad nami, a w boga wewnątrz nas, nie nosi w sobie jakościowej różnicy. Rozdzielam od swojego ciała nie tyle umysł, co ideę siebie i się do niej krytycznie odnoszę, mogę o tym dyskutować bez złości – są to, jakby, dwie osoby nas samych (jestem ja fizyczny i ja idea którą prezentuję sobie i ludziom, jaką poddaję analizie i ona mnie nie dotyczy). Choćby z tego powodu Heidegger mógł nazwać Nietzschego „ostatnim wielkim metafizykiem”. Dlatego też jako czytelnik Nietzschego nieraz odnoszę wrażenia, że są to jednak dywagacje a nie system (całe szczęście, skoro się je podważa, a fragment w swoim zakresie jest zwykle prawdziwy), a niekiedy wewnętrznie sprzeczne (jak z tą krytyką światów nadprzyrodzonych, gdy idea nadczłowieka jest nadprzyrodzona, jest monadą).

Emil Cioran, „Rozmowy”.

Czytaj dalej »

Najgorsze w człowieku są regresje,
to jak się topi, tyle że oddycha;
kruszy się z niego, chyli do snifa.
I cień, przy oczach, wrzosem bzu rozetrze.

I w dzień się wszyscy na ciebie gapią,
ulicą, choć naciągasz kołnierz, okulary.
Zaś nocą się snujesz, jakby ci tkały –
Krepę! – daleka Itaka, przemija blado.

Żyjemy zbyt długo, przybyło lato,
przycinam róże, godnie dojrzewają –
Marcie, wobec tego. Będzie burzeć,

niebo; śmierć w wodzie. Kielich tak larom,
wykwita łodyga; czas się chce wtórzyć,
aby puściła wianek, w Boże Ciało.

28.03.2021

BHP

We dwoje należy p o w o l i wzruszać się wzajem siebie tak, jak w wystymulowanych nocach wyrusza się wzdłuż wstęgi beatu (synestezja), a ludzie wpadają w pułapkę – moją źrenicę. Ich ruchy tworzą dysk akrecyjny wokół mnie. Wówczas się zasiada i pali haszysz, aby uspokoić serce i porozmawiać. Odtąd nadmiarowy, pod językiem, Clonazepam (przepisany przez lekarza), przyprawia muzykę zapachem kadzidła, a ja się czuję, mówiąc, nibym ją karmił ciastem, mięsem, ale palcami. Żywą rybką którą gniecie zębami i twierdzi, że jej to smakuje (strużka krwi w kącikach ust, kicz). Zmierzamy dokądś i coś mi się właśnie tak przypomina, padają dwa zdania, resztę wyraża mowa rysów twarzy:

Ja to „wiersz idioty odbity na powielaczu” – Przemysław Gintrowski, „Autoportret Witkacego”: https://www.youtube.com/watch?v=QTIJeROtF48

Czytaj dalej »

Baader Baader

Chciałbym pisać tak, jak Baaderowi strzelają w głowę lub wypalić we własną, choćby narkotyk albo pocisk 7,65 mm (właśnie z tego kalibru Andreas Baader odebrał sobie życie strzałem w tył głowy, w więzieniu), skoro ujrzałem ów obraz (o tyle ciekawy, że jest to malarstwo polityczne, ale nie zawiera ono agitacji), to dobył się ze mnie cmentarny kaszel zachwytu bowiem mam, zawinione nikotyną, bagienne płuca, a musiałem głębiej zaczerpnąć powietrze – nawiązanie do Caravaggia, chiaroscuro. Szczególnie że Grupa Baader-Meinhof to bodaj ostatni co zabijali w imię nowoczesności, ale też sam Baader wiódł życie w napięciu: lubił kraść samochody, pędzić na motocyklu, ukrywać się, mieszkać w hotelu, trwać niecodziennym stylem bycia. Wszelako mógł zostać dziennikarzem i się spokojnie, po mieszczańsku, zestarzeć, wraz z partnerką i córką, ale po co?! Żeby żyć „szczęśliwie”.

Odd Nerdrum, „The Murder of Andreas Baader”, https://www.wikiart.org/en/odd-nerdrum/the-murder-of-andreas-baader-1978.

Czytaj dalej »

Proste, krótkie, skromne – Życie. Pavese.
To monotonne trwanie, smutek, nuda;
fischia il vento, urla la bufera.
W hotelu przerywa z kretesem.
Zarzut jest trafny, one go nie kochały.
– W porządku, mam barbiturany – płaci…
Mówmy o nim, dlatego że wybaczył.
– Ja to bydlę! Wersy będą warczały.

22.03.2021

Czytaj dalej »

Schopenhauer ze swoją wolą i Nietzsche ze swoją wolą mocy, a może też Bergson ze swoją élan vital lub Deleuze ze swoim flux, najbardziej zbliżyli się do tego, czym jest historia, afirmując panowanie siły, która wymyka się rozumowi, ale chętnie poddaje się obserwacji.

Michel OnfrayDekadencja. Życie i śmierć judeochrześcijaństwa.

Wartość niosą mi impresje, wyjaskrawione stymulantami, a cała reszta, na co dzień, to celofan[1]. Stąd to najtańsza kawa z biedry, jawi mi się kolejnym stadium nihilizmu; ersatz analogiczny samotnemu, który kładąc się spać na boku, wykręca za grzbietem dłoń tak, jak para trzyma się przez dwa palce, za plecami, na koncercie muzyki niezależnej. Toteż piło się Primę albo Le Grand, ale widzieć się, sponad parującej lury, to już dość wylał róg obfitości. Nadto, obok wzroku, poczyna sobie także zmysł węchu. Zapach porannego potu kobiety jest tożsamy, moim nozdrzom, mielonym ziarnom kawowca i marzy mi się, wtedy, podróż do Jemenu albo formacje skalne zachodniego Egiptu; cisza i samotność, jaka sprawia, iż pragniemy zatonąć w przestrzeni i się rzucamy…

„W takim krajobrazie zwiększać się musi konsumpcja substancji powodujących bezobrazowe potęgowanie sił życiowych, witalne ożywienie przy przyspieszonym pulsie. W dodatku, jak przy nałogowym paleniu, przerwy stają się rzadsze; narkotyk zostaje zdegradowany do roli środka napędowego (...)" – Ernst Jünger, „Przybliżenia. Narkotyki i upojenie". Warto zajrzeć we fragment: http://frondalux.pl/upojenie-ojczyste-strony/

Czytaj dalej »

Pozwól nam zejść na psy,
chciej się nam zwodzić,
i chodź z nami razem.

Aby bujać w obłokach,
ot w żywe oczy tak marzyć,
nas, daj się nam nie zrozumieć.

Żywiąc nadzieję,
by dalej się wlec,
i nie zaginąć.

Ale to czego szukamy, każe nam czekać,
dlatego już więcej nie pójdziemy.
Czyż nie jest to nasze szczęście?
Poharatane, gdzieś tam w dali…

– Nie. Już nie musimy wciąż trwać.
– Nie. Już nie musimy wciąż umieć.
Wychodzimy teraz z cienia,
rozkwitniemy i zblakniemy.

Jännerwein, Blühen und Vergehn, tłum. Przemysław Pintal.

Czytaj dalej »

Kocham kamienice, uśmiech Julii, Kazimierz;
i nad ranem sypać amfetaminę.
Siedzieć w oknie, sterczeć w bramie – nie świnię;
odprowadzać Marię, nim się zawinę.

Kocham z Lucą pić wódkę, gdy się roztkliwię;
arkady nocą, podumać godzinę.
Sierpień, spać pod drzewem, kłuć się igliwiem;
lecieć, w walizie mieć skrzydła aniele.

Kocham wrócić o brzasku, Oliwię, jeść łapczywie;
lizać bletkę, wrzask wieczoru kafejek.
Widzieć swój Księżyc, w tafli oczu Androgyne;
nokturn lękliwego drżenia. Nadzieję.

Kocham się dziwić, łkaniem kłosów – Kocham –
zapadniętymi policzkami – Kocham.

Przemysław Pintal, Klucze 21.01.2021.

Czytaj dalej »

Hekate, błagam Ciebie, umiłowaną Panią, wysłuchaj twego sługę na rozstajach.
Niebiańska, ziemska, oceaniczna, Trójjedyna, odziana w szafranowe szaty.
Pogrzebana, sprawujesz pieczę nad misteriami Dionizosa, pośród dusz zmarłych.
Córko Persesa, obiecana samotności, rozradowana w łani.
Tyś rozgwieżdżoną nocą, opiekunką psów, niepokonaną Królową.
Obwieszczana rykiem bestii, bezbronna, lecz o niezłomnym obliczu.
Boś ukoronowana półksiężycem i dzierżysz klucze do tajemnic kosmosu.
Przewodniczko, Nimfo, Wychowawczyni, Ty która nawiedzasz góry, jamy, rozpadliny.
Modlę się do Ciebie, Dziewico, byś pobłogosławiła nasz uświęcony obrzęd wtajemniczenia.
Pozostań łaskawa dla tego pasterza i raduj się wonnościami naszego daru.

Daemonia Nymphe, Nocturnal Hecate.

Jeden z moich ulubionych utworów. Zależało mi na dosłowności i uchwyceniu symboli. Nie pamiętam już kulisów powstania tego tłumaczenia, ale między innymi bazowałem na translacjach na pozostałe języki i opracowaniach dotyczących greckiej mitologii. Było to kilka lat temu i nie posiadam już notatek, aby móc powiedzieć, gdzie chciałbym lepiej. Fragmenty o psach i górach – Hekate mogła przyjmować różne postacie, w tym suki, a góry? Przełęcze, bramy, ukryte przejścia. Wykorzystałem w jednej z próz.